piątek, 9 stycznia 2015

Prolog

- Jak to w ciąży?! - Krzyknęła kobieta patrząc z niedowierzaniem na stojącego obok przyjaciela. - Musisz się mylić. Może... Nie wiem. Ta wojna... Na wszystkich źle wpływa... Greg... - Miejsce niedowierzania zaczęla wypełniać panika.
- Jestem wilkołakiem. Czuję, gdy obok mnie rozwija się nowe życie. A ty tak nie przeżywaj. Zawsze chciałaś dziecka. - Mężczyzna spojrzał na nią. - No chodź tu. - Objął kobiete i przytulił mocno do siebie. - Nie będzie tak źle. Jack Ci pomoże. Ja też. Dasz radę.
    Cudownie! Po prostu cudownie! Dziecko w czasie najwaiększej wojny tego świata. Wojny między światłem, a ciemnością. Wojny, która nigdy się nie kończy, ale nigdy wcześniej nie była tak straszna. Nigdy nie pochłaniała tylu dusz. Dziecko, które może być Wybranym lubWybraną. Nie, nie może... Napewno będzie. Musi je chronić dwa razy bardziej niż inne matki chronią swoje dzieci, co oznacza, że z pola bitwy znika jeden żołmnierz.

- Będziesz tu bezpiczna. - Pocałowała małą główkę i położyła dziecko na schodach ludkiego sierocińca. 
- Tu jej nie będą szukać. - Usłyszała i aż podskoczyła wystraszona. 
- Sylvia proszę mogłabyś mnie nie straszyć?
- Och, Mary daj spokój. Wiedziałaś, ze przyjdę. 
- Wiedziałam, ze przyjdzie opiekun.
- Ja jestem jej opiekunem. - Wampirzyca ukłoniła się teatralnym gestem. No to pięknie. Nie mogli przydzielić jej córce czarownicy? - Nie mogli. - Nop tak. Wampiry szłyszą myśli. ,, Pomoc w walce'' jak to określają. - Nie jestem jak Ci z ciemności. Będę ją chronić. Będzie bezpieczna. A teraz musimy iść. Zbliżają się rycerze ciemności. Mamy niewiele czasu.
- Kocham Cię. Zawsze będę. - Zdjęła z szyi medalin i zawiesiła go na szyi córeczki. Ludzie nie dowiedzą się o jej mocy... Póki będzie słaba. Z czasem i medalin nic nie da. - Zawsze. - Wstala z kolan płacząc. - Moja mała Wybrana. Kiedyś przycinisz się do zmiany tego swiata. - Zadzwoniła dzwonkiem. Odwróciła się do wampirzycy stojącej cały czas za nią. - Ufam Ci. Chroń ją. - Z chwilą, gdy w sierocińcu zaświeciło sie światło czarodziejka zniknęła, a po niej został jedynie cień. Wampirzyca spojrzała na zwiniątko leżące na schodach.
- Będę ją chronić. - Powiedziała do siebie, odwróciła się i odeszła znikając w czerni nocy.

1 komentarz:

  1. Interesujący prolog :)) Hehe Zapraszam na swój ;) Dopiero zaczynam xd Prolog jest :) Mam nadzieję że sie spodoba ^^ http://cheated-by-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń